"Młodość to piękna rzecz. Nie dlatego, że pozwala robić głupstwa, lecz dlatego, że daje czas, by je naprawić" Jean Bernard
|
|
Nauka tolerancji
2011.02.09 20:38
|
Pomyślałby kto, że to taka sympatyczna baja, co by się młody umysł tolerancji uczył...
Antoni Marianowicz
"Dziesięcioro murzyniątek"
Dziesięcioro Murzyniątek,
Figlowało ranną porą.
Jedno z nich ze śmiechu pękło
I zostało dziewięcioro.
Dziewięcioro do teatru
Poszło kiedyś zgrają całą.
Jedno tak się zagapiło,
Że ośmioro pozostało.
A z ośmiorga Murzyniątek
Wnet siedmioro było, bo się
Jedno całkiem przewierciło
Dłubiąc sobie palcem w nosie.
Tych siedmioro raz czytało
Bajki bardzo, bardzo nudne
I to szóste tak ziewało,
Że połknęło w mig to siódme.
Zaś sześciorgu do obiadu
Ktoś kiszoną dał kapustę,
Więc pięcioro pozostało,
Bo się zakwasiło szóste.
W chowanego się bawiła
Murzyniątek cała piątka.
Nigdy już nie znaleziono
Ukrytego Murzyniątka.
Czworo kąpiel brało w wannie,
Baraszkując, że aż miło,
Pozostało tylko troje,
Bo się jedno wymydliło.
Z trojga małych Murzyniątek
Drugie grało na klarnecie
I tak strasznie fałszowało,
Że nie zniosło tego trzecie.
Dwoje z nich zawędrowało
W pewien wiejski raz zakątek,
Lecz niestety gęś kopnęła
Przedostatnie z Murzyniątek.
A ostatnie Murzyniątko
Wzięło sobie żonkę małą
I w ten sposób z Murzyniątek
Żadne już nie pozostało.
|
|
Komentarzy:
1
|
|
Rejestracja telefoniczna...
2011.01.23 19:42
|
Zastanawiam się, jaki jest sens rejestracji telefonicznej w przychodniach?
Owszem, sprawa fantastyczna, nie trzeba biegać, jeździć, stać w kolejkach.
Cudownie.
Tylko, żeby jeszcze ktoś ten telefon odbierał.
Dwa dni próbowałam się zarejestrować telefonicznie z Bubą do lekarza.
Bite dwa dni, na zmianę z małżem wisieliśmy (dosłownie) na telefonie.
Albo zajęte, albo nikt nie odbiera.
Skoro zajęte, to ktoś odebrał.
Tylko czemu nie odbiera jak ja dzwonię?
Co, to im się wyświetla, że JA dzwonię i robią mi na złość?
Tak samo było z poprzednim pediatrą. Rejestracja TYLKO telefoniczna i TYLKO w dniu wizyty. Od 8 rano wydzwaniałam, a tam albo zajęte, albo w ogóle telefon nie odpowiadał a jak już koło 10:00 wreszcie się dodzwaniałam, to mi "przemiła" (o zgrozo) pani oznajmiała, że ona już nie ma numerków...
A tak z pozytywów, to zaliczamy obroty wokół własnej osi. Poszedł Buba jak burza :) |
|
Komentarzy:
0
|
|
Do końca świata i o jeden dzień dłużej :)
2011.01.09 10:19
|
Jesteśmy w domu.
Dziś dzień szczególny, wyjątkowy, oczekiwany.
Heh, pewnie niektórzy zapytają, z jakiego powodu lub zdziwią się przeogromnie.
A ja się będę upierać, że dzień, w którym gra Orkiestra taki właśnie jest. Dzięki takim dniom nasz Buba żyje. I do końca świata i jeden dzień dłużej będę wdzięczna Orkiestrze za wszystkie łóżeczka, pompy kroplówkowe, kardiomonitory, pulsoksymetry, apararty usg :)
Iczłowiek nie zdaje sobie sprawy ile tego sprzętu jest dopóki się wśród niego nie znajdzie. Tak naprawdę na każdym kroku orkiestrowe serduszka.
I wtedy sobie człowiek dopiero uświadamia...
Więc grajmy z Orkiestrą jak najdłużej :)
Dla wszystkich potrzebujących "Bubusiów" :)
|
|
Komentarzy:
1
|
|
Jednak deja vu...
2010.12.29 15:20
|
Witaj szpitalny świecie...
Od poniedziałku tkwimy ponownie - zapalenie płuc. Ja sie chyba kuźwa załamię... |
|
Komentarzy:
0
|
|
Święta, święta i...
2010.12.27 13:57
|
Święta, święta i kurde po świętach.
I dobrze.
W tym roku święta nam wybitnie nie wyszły.
Ledwo skończyło się zapalenie płuc, przylazło zapalenie oskrzeli. Kolejny antybiotyk.
Jakieś, kuźwa, deja vu czy co?
No ok.
Po trzech dniach strajk jedzeniowy. Ni chu, chu. Ani butelką, ani łyżeczką, ani strzykawką. Zrobiłam przyspieszony kurs odwracania uwagi od jedzenia i nic.
Wiadomo - trzeba nawodnić Bubowego więc heja w pierwsze "nibyświęto" na ostry dyżur.
A tam maniana.
Tłok, jakby coś rozdawali.
Polacy to jednak potrafią świętować.
Trzy godziny z Bubciem na rękach. Odpadły.
Wczoraj miał dostać drugą kroplówkę, ale lekarz dyżurny jak zobaczył z kim ma do czynienia, w ogóle nie chciał rozmawiać, tylko raz, dwa zastosował spychologię i buch na oddział. Po co się męczyć?
Ale nasza pediatra (chwała jej za to, że przyjęła mnie w domu w tym czasie) stwierdziła, że nie ma potrzeby i tak od wczoraj dostajemy kroplówkę w domu.
A no bo nie wspomiałam, że znalazłam pediatrę. A raczej, jak syn marnotrawny, wróciłam do poprzedniej.
I tak oto właśnie nie wyszły nam święta. |
|
Komentarzy:
0
|
|
Święta czas zacząć
2010.12.20 12:43
|
Jesteśmy w domu :) Nie ocipiałam jednak.
W pracy wigilia, ale nie jadę.
Zostaję z Bubą.
Rozpoczęłam przygotowania do świąt pod postacią ubrania mojej, panieńskiej jeszcze, choinki. Jest mniejsza od Bubusia, ale jest.
Nie mamy miejsca na dużą.
Większość podłogi zajmuje materac do rehabilitacji.
I na tym zakończyłam przygotowania.
Nie mam weny.
|
|
Komentarzy:
1
|
|
Poszukiwania spełzły na niczym...
2010.12.19 15:04
|
Poszukiwania pediatry zakończone porażką.
Trudno.
Dziękuję - nasram...
Obecnie rozkładam moje szanowne ciało na szpitalnym łóżku. Obok Buba śpi. Dopadło go zapalenie płuc i jesteśmy uziemieni. Ale Młody jest gigantem i daje radę. Wszystkie wyniki idealne. Mam nadzieję, że jutro nas wypuszczą bo ocipieję. Nauczona doświadczeniem, nie wyłażę z sali, bo na korytarzu czai się rotawirus. Przywiozłam tu pół domu. Może zwariowałam, ale wolę nie ryzykować. Pominę fakt braku rękawiczek u personelu. Mamy tu jeden szpital i to jeszcze taki zapaździały.
Wyboru nie ma.
Dużo czytam. I w gry gram. Wyczytałam ostatnio, że przy zabiegach kardiochirurgicznych wycinają dzieciom grasicę.
No i mam teraz zagadkę...
Chyba lepiej zostanę przy grach... |
|
Komentarzy:
1
|
|
W poszukiwaniu...
2010.09.22 11:11
|
Poszukuję...
Nie, nie, nie sensu życia, czy innych metafizczynych spraw...
Poszukuję pediatry. Ot, takie moje "widzimisię". Nie wymagam wiele... Nie musi to być doktor Judym, House czy nawet Burski...
Zwykły, najzwyklejszy pediatra, który nie będzie:
mnie olewał (jak dotyczczasowi),
bał się leczyć moje dziecko (jak dotychczasowi),
nie będzie ze wszystkim odsyłał do innych (jak dotyczczasowi),
nie będzie najnormalnie w świecie robił ze mnie wała.
Obecnie to zajmuje moje myśli. |
|
Komentarzy:
3
|
|
Dwie strony życia...
2010.09.20 12:52
|
Życie jest kruche... Przeraża mnie to...
Chyba za dużo widziałam i dlatego tak silnie przeżywam ludzkie tragedie.
Bubuś nadal się nie uśmiecha. A przynajmniej nie do mnie. Owszem, grzechotka, miś, czy paski na ścianie zasługują na szczery uśmiech. Ja jeszcze nie. Podobno matka dla niemowlęcia jest "jedzeniem", więc po co się do niej śmiać? Inne dzieci widać tak nie myślą... Ale to tylko taki drobiazg, przez który nie jestem w stanie zapomnieć o Jego chorobie.
Nie narzekam.
Nie mam prawa.
Dostaliśmy od Boga i profesora bardzo wiele.
Mogliśmy nie dostać nic.
Niepokoi mnie to, że nie pokrywam się z książkowymi schematami zachowań rodzicielskich po otrzymaniu diagnozy. Nie załamałam się. Może za bardzo bałam się o Jego życie, by teraz bać się o zdrowie? Odpukać, poza sercem nic więcej nie daje o sobie znać.
Od dwóch dni Bubucha mówi "a gu".
Dziś dowiedziałam się, że moja wielka miłość z przeszłości jest "mężem". Od miesiąca. Wyglądają na szczęśliwych.
Dwie strony życia. Cierpienie i radość, dwóch bliskich mi osób. |
|
Komentarzy:
0
|
|
Dziś jestem dla Niego...
2010.09.17 11:16
|
Nie chciałabym, aby ten powrót był banalny, melancholijny, by wywoływał jakieś skrajne emocje.
Chciałabym za to, żeby był już na dłużej, ale nie wiem, czy mi się to uda.
Tamten blog, to tamta ja, tamto życie, które zmieniało się jak kalejdoskop i zaskakiwało mnie nieustannie.
Dziś wszystko jest inne.
Paradoks… doświadczyłam największego szczęścia, jakie tylko może przytrafić się człowiekowi i jednocześnie dostałam po pysku tak, jak jeszcze nigdy… Nie zrozumcie mnie źle. Nie żalę się.
Urodziłam syna. Niesamowite doświadczenie. Mijały kolejne doby po porodzie. Choroba, choroba, choroba… Jedna, druga, trzecia, dziesiąta… Miałam się trzymać. Ta… Nagle przestałam być odpowiedzialna tylko za siebie i swoje „widzimisię”. Przez kolejne miesiące byłam zdana tylko na siebie… no i na łaskę i niełaskę tych, którzy średnio interesowali się zdrowiem mojego dziecka. Spałam na podłodze, jadłam co popadnie, wylazła mi połowa włosów, schudłam niemiłosiernie. Ale każdego kolejnego dnia miałam nadzieję, że będzie lepiej.
Dziś jesteśmy w domu. Nie jest źle, ale niektóre rzeczy będą nas prześladować do końca życia. Nie ze wszystkimi udało się poradzić, niektórych w ogóle nie da się zreperować. Ale muszę być silna. Dla Niego… tym razem już nie dla siebie…
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2009.03.24 19:28
|
Jestem.... A nie było mnie szmat czasu...
Jakoś nie miałam inwencji, weny, potrzeby? Nie wiem jak to nazwać... Chciałam się dzielić z Wami, ale... Zawsze było jakieś ale...
A dziś? Już od kilku dni za mną chodzi taka mała ciekawość, jak to będzie jeśli znów zacznę pisać? Wstecz wpisów nie będę zaglądać, nie chcę... na samą myśl o tym wszystkim co sie działo dziwnie się czuję...
Dziś mam życie w teorii poukładane. Jestem żoną... Tak... ja jestem żoną... Od ponad pół roku. Matką nie jestem, choć możnaby tak wnioskować ze zdjęcia poniżej... Byłam mamą przez 3 miesiące i na pewno jeszcze będę, ale to za jakiś czas...
Na dzień dzisiejszy chyba tyle, muszę zebrać myśli przed moim wielki come back.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2009.01.08 16:47
|
Zostawiam ślad... że pamiętam...
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2008.07.05 11:02
|
Minął kolejny miesiąc mojego nowego życia. Czy jestem szczęśliwa? Jak nigdy. I od wczoraj podwójnie...
 |
|
Komentarzy:
0
|
|
2008.05.31 10:35
|
Nie wierzyłam już, że mogę kiedykolwiek być szczęśliwa. Po tylu zawiedzionych nadziejach, po tylu rozczarowaniach, po tylu łzach wylanych po prostu zwątpiłam. Postanowiłam, że już nigdy, przenigdy nie zaufam facetowi. Mogli dla mnie zniknąć z tej ziemi... Bardzo sie myliłam wtedy... W majowy weekend spotkałam największe moje szczęście. Znałam go już jakiś czas... z widzenia, ale jakoś nigdy nie mieliśmy okazji zamienić ze sobą ani słowa. A teraz? Teraz jest moim Słońcem, moją Radością, jest dla mnie wszystkim. I jest tak jak być powinno. Jesteśmy razem już miesiąc i ja wreszcie czuję się naprawdę kochana i szanowana. Nikt nigdy nie traktował mnie w tak wyjątkowy sposób. Nikt nigdy nie patrzył na mnie tak jak On. Nie na moją fizyczność, ale na moje serducho. Nikt tak jak on nie czekał z pierwszym pocałunkiem, z przytuleniem, z chwyceniem za rękę. Nikt nie sprawił nigdy, że czułam się tak, jak czuję się teraz... pełna radości, spokoju. Wszystko jest zupełnie inaczej, ale chyba tak właśnie powinno wyglądać prawdziwe szczęście... |
|
Komentarzy:
0
|
|
2008.04.26 21:09
|
|
Zabiorę Cię...właśnie tam... Gdzie jutra słodki smak Zabiorę Cię...właśnie tam Gdzie słonce dla nas wschodzi Zabiorę Cię...właśnie tam, Gdzie wolniej płynie czas Zabiorę Cię...właśnie tam Gdzie szczęściu nic nie grozi
Dość mam już pustych dni I świąt których nie było Między nami jest coś Nie zaprzeczaj mi Tyle mogę Ci dać Solą życia jest miłość Boisz się wielkich słow To nie wstyd....
Czekam na jeden gest Wiara jest moją siłą Jestem pewnien,ze wciąż Potrzebujesz mnie Dzień przemija za dniem Znów nam siebie ubyło Życie...zbyt krótko trwa, Wiec zdecyduj się.....
Dość mam już pustych dni I swiąt których nie było Między nami jest coś Nie zaprzeczaj mi Tyle mogę Ci dać Solą życia jest miłość Boisz się wielkich słow To nie wstyd.... ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Czy to coś oznacza...? |
|
Komentarzy:
5
|
|
2008.04.22 16:29
|
Zaglądam... jak bym mogła zapomnieć o tym miejscu... zostawiłam tu tyle wspomnień...
Zniknęłam, ale to chyba ze względu na to, że nic godnego uwagi się nie dzieje, a przez to i moje refleksje są mało ambitne. Sama nie wiem... jakiś zastój emocjonalny. Chociaż... Jakiś czas temu dopadła mnie umiarkowana depresja związana z budzącym się we mnie instynktem macierzyńskim. Na szczęście już mi przeszło... na szczęście, mając na myśli moją ogólną sytuację uczuciową i zdrowotną.
Kolejne podłamanie dotyczące "nicnierobienia" w czasie teoretycznie wolnym. Zakończył się kurs tańca i kolejnego niet... Jak na złość w promieniu 40 km nie można nauczyć sie tańczyć... Żenujące. Byłam co prawda w jednej szkole tańca, ale raz, że za daleko, dwa za drogo a trzy poziom taki sobie. Nie ukrywam, że brakuje mi tego, bo samej dla siebie jak nikt nie widzi, to motywacji brakuje... Ale mam nową koncepcję i zobaczymy.
A tak poza tym bez zmian. Praca - dom - praca i tak w kółko... |
|
Komentarzy:
2
|
|
2008.04.12 12:26
|
Żegnam się... tym razem już chyba na dobre. Dziękuję za wszystko, co się wydarzyło tutaj przez te dwa lata. Zostawiam tu sporo spraw, ale cóż... takie jest życie. W każdym razie, pamiętajcie o mnie. Dziękuję... |
|
Komentarzy:
9
|
|
2008.03.27 17:48
|
Fatum?
Przedwczoraj cofając na podjeździe u rodziców skasowałam sobie tylną lampę wjeżdżając w auto mojej mamy, wczoraj złapałam gumę i po godzinnej walce z wymianą na masakrycznym mrozie okazało się, że w zapasówce też jest flak... A dziś przed wyjazdem na wycieczkę okazało się, że autokar nie ma przeglądu technicznego i chłopcy - radarowcy nie wypuścili nas w trasę...
Jestem wykończona... |
|
Komentarzy:
10
|
|
Świątecznie :)
2008.03.22 19:33
|
Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę Wam: miłości, która jest ważniejsza od wszelkich dóbr, zdrowia, które pozwala przetrwać najgorsze, pracy, która pomaga żyć, uśmiechów bliskich i nieznajomych, które pozwalają lżej oddychać i szczęścia, które niejednokrotnie ocala nam życie... |
|
Komentarzy:
2
|
|
2008.03.18 09:28
|
Jestem zła... Sama nie wiem, czy na siebie, czy na całą sytuację... Trzy tygodnie ciężkiej pracy poszły się... A dlaczego? A dlatego, że instruktor wczoraj jednym gestem spowodował to, że miałam czarną dziurę w pamięci... Nic! Pustka zupełna! A przecież sama opracowywałam te układy, znałam je doskonale i co? I nic... Przez wielkie "N"... Grr... jestem tak wkurzona... na siebie przede wszystkim. Trzeba było nie myśleć o tym, tylko robić swoje... Później chyba go sumienie ruszyło, bo zauważył, że cuś nam nie idzie i chyba chciał się zrehabilitować, ale już było z deczka za późno, bo jak sie posypało, to już nie mogliśmy tego podnieść za Chiny Ludowe... No nic... Za dwa tygodnie ostatnie zajęcia. Może tym razem się uda... |
|
Komentarzy:
6
|
|
2008.03.13 17:12
|
Znów nie było mnie kilka dni. Powodu nie będę wymieniać, bo powiecie, że monotematyczna jestem. Wciągnęło mnie... wciągnęło już chyba na dobre, ale to pozytywnie, myślę, więc nie zamierzam z tego rezygnować. Tylko ciągle mi mało. Może za wiele chcę od razu, ale to jest jak hazard. Im więcej wiem, tym więcej chcę wiedzieć. Wreszcie mam jakiś konkretny cel i konkretne zajęcia, które daje mi tak wiele satysfakcji. A jeśli dobrze pójdzie i zrobię papiery to zostanę instruktorem tańca :D Strasznie bym chciała i na samą myśl, cieszę się jak dziecko.
A poza tym nic nowego. Jutro ostatni dzień do pracy i wolne. Cały długi tydzień :D A na początek wolnego koncertuję się wieczorkiem :D |
|
Komentarzy:
2
|
|
Dla wszystkich kobiet ;)
2008.03.08 18:40
|
Przyjmij życzenia Babo kochana od drugiej Baby z samego rana niech dzień Twój cały będzie radosny trzymaj się Babo, byle do wiosny!
********* Może nie z rana, ale szczerze, kobietki wszystkiego naj, choć nie popieram święta z powodu swoich poglądów delikatnie zabarwionych nieszkodliwym feminizmem, to życzę Wam wszystkiego tego, na co dzięki swojemu wkładowi w ten świat z pewnością zasługujemy ;) |
|
Komentarzy:
7
|
|
2008.03.07 14:17
|
Nie mam czasu...
Wczoraj zachowałam się fatalnie... Nawrzeszczałam na treningu na osobę, która dopiero zaczyna swoją przygodę z tańcem a ja wymagam od tej osoby cudów... Paskudna jestem... Na szczęście przeprosiny zostały przyjęte :)
Ostatnio cały wolny czas poświęcam na taniec. O niczym innym nie myślę. Czyżby pasja? ;) A poza tym, mam sporo papierkowej roboty, ale jak łatwo jest się domyślić, praca leży odłogiem a ja tańczę i tańczę :) Ale co tam :)
A poza tym nic nowego. Chyba wiosna się zbliża a to oznacza, że wreszcie odżyję, jak co roku ;) |
|
Komentarzy:
1
|
|
2008.02.29 22:44
|
JIVETylko tyle. Mam nadzieję, że za 4 tygodnie wszystko wyjdzie tak, jak powinno :D |
|
Komentarzy:
3
|
|
2008.02.27 15:46
|
Dawno mnie tu nie było... Ale co zrobić, jeżeli cały wolny czas poświęcam na treningi a jak wracam do domu to padam bez sił na łóżko :) Ale nie narzekam, taniec daje mi tyle powera ;) że warto się męczyć :) szczególnie, że słyszymy głosy, że całkiem fajnie nam to wychodzi :) Tak więc trzeba się starać, żeby było jeszcze lepiej :) A na wiosnę zmiany ;) Od wczoraj mam na głowie dziką burzę loków :) Co tam, jak szaleć, to szaleć :D |
|
Komentarzy:
3
|
|
2008.02.20 16:49
|
Macie rację. Analizowanie wszystkiego dookoła nie jest najlepszym pomysłem, bo im więcej się myśli, tym więcej rzeczy dziwnych można wokół siebie wynaleźć... Aj, dzisiaj mi źle... a właściwie od 5 minut... chciałam zrobić coś fajnego dla Kogoś i w ostatniej chwili ten Ktoś brutalnie sprowadził mnie na ziemię... No, ale cóż, może o to właśnie chodzi? Ostatnio dużo myślę o tańcu. Jak nie tańczę, to oglądam, jak nie oglądam, to obmyślam, jak nie obmyślam, to rozmawiam. Zawsze chciałam iść tą drogą i mam nadzieję, że teraz uda mi się osiągnąć choć namiastkę moich marzeń z dzieciństwa. Jest całkiem pozytywnie. Ostatnia lekcja, nie chwaląc się, wypadła świetnie, ale duża w tym zasługa mojego partnera ;) W ogóle to stwierdzam, że taniec uzależnia :) Ale to przynajmniej bardzo przyjemny nałóg :) Jestem teraz na etapie poszukiwań miejsca do systematycznych treningów, bo tygodniowe przerwy między lekcjami mnie dobijają ;) |
|
Komentarzy:
9
|
|
2008.02.18 15:43
|
Wreszcie chwilka wolna, ale dosłownie chwilka, bo zaraz muszę zabrać się do pracy. Po feriach się jakoś nazbierało tego wszystkiego i ciężko jest się wyrobić. Na dodatek ostatnie dni przesiedziałam w papierach na dzisiejszą kontrolę... która de facto się nie odbyła z zupełnie nieznanych przyczyn... grrr...
A poza tym, raz lepiej, raz gorzej. Spędziłam nawet miły weekend, choć jestem nieco rozczarowana, ale wszystko się okaże w praniu. Analizuję moją ostatnią decyzję i tak mnie nachodzą wątpliwości. W ogóle, to myślę sobie, że im starsza jestem tym głupsza chyba ;) Brak mi stabilności, brak zdecydowania i ta ciągła niepewność tego, co się wydarzy. Może powinnam iść na żywioł, ale jakoś nie potrafię... nie lubię nie mieć kontroli nad własnym życiem... |
|
Komentarzy:
6
|
|
2008.02.14 19:54
|
Łe no, nie miałam w ogóle czasu w tym tygodniu. Kontrolę mam w poniedziałek i siedzę w papierach :) Dzisiaj jakże banalny dzień... jeden w roku, kiedy to wszyscy wybuchają miłością i zapychają kwiaciarnie, perfumerie i inne miejsca walentynkowych szaleństw finansowych ;) Dla mnie dzień jak każdy inny. Praca, zakupy, sprzątanie. Oczywiście, jest osoba, o której pamiętam, ale czy to właśnie tego dnia muszę jej okazać moje uczucia?
Dostałam niespodziankę ;) Siedzę sobie w pracy, a w zasadzie na papierosku i nagle przybywa Pan z wielkim bukieciorem, pyta o mnie, daje mi owy bukiecior i znika :D Myślałam, że padnę :) Ale nie zdradzę od kogo ;) Niech się sam przyzna ;)
A poza tym wszystko si :) Układa się tak, jak powinno :) chyba... ;) |
|
Komentarzy:
3
|
|
2008.02.10 14:18
|
Koniec dobrego... trzeba wrócić do pracy. Ogólnie ostatnio za dużo się dzieje. Nie potrafię się odnaleźć w tym wszystkim. Czuję, że znów pakuję się w jakiś shit...
~~~~~~~~ dopisane... to było chwilowe zachwianie mojej równowagi psychicznej :) w tym momencie już jest ok :) potuptałam sobie do Kościoła, pomyśleć troszkę. Nic co prawda nie wymyśliłam, ale jestem jakaś spokojniejsza. Może za bardzo się wszystkim przejmuję, może za wiele rzeczy biorę dosłownie, może za intensywnie analizuję to, co słyszę, czytam i widzę... Sama nie wiem, ale kurcze taka jestem.
Zakończyłam dzisiaj sprawę z Małym. Nie mogę pozwolić na to, żeby znowu zburzył cały mój świat... To była masakrycznie trudna decyzja, ale chyba najlepsza, jaką mogłam podjąć. To nie wyszłoby na dobre ani jemu ani mi... Nie wiem, czy za jakiś czas nie będę tego żałować, ale trudno... Wiem, jak by to wyglądało... tak, jak zawsze... a ja nie chcę tak... nie chcę czekać kiedy najważniejsza osoba w moim życiu po prostu zniknie znów na nie wiadomo ile... To byłoby za trudne dla mnie... Podobno dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki... ja weszłabym już trzeci...
|
|
Komentarzy:
3
|
|
2008.02.07 14:00
|
Zwariowałam? Jakieś trzy tygodnie temu poznałam fajnego faceta. Na imprezie z kumpelą polowałyśmy na samotnych i przystojnych panów ;) Poznałyśmy, tak na lajcie dwóch fajnych kumpli. Dobra zabawa, pogaduchy i wymiana numerów telefonu. Po jakimś tygodniu jeden z nich nawiązał kontakt. Ale ja wtedy byłam z J jeszcze. Wiec wszystko było tak bardzo na luzie. Dowiedziałam się, że on nie może zapomnieć tej imprezki i dobrej zabawy. Miło :) Spotkaliśmy się w ostatki, żeby ekipa była większa. Było super. Było tak inaczej... normalnie i na luzie i tak niewinnie :) Później zastanawiałam się, czy nie dostałam czasami na głowę, że tydzień po zerwaniu z J ja umawiam się z innym facetem... No, ale cóż... No a wczoraj, kiedy już miałam wszystko w głowie poukładane Mały powiedział mi, że coś się w nim zrodziło, że dobrze mu ze mną, że czuje się przy mnie wyluzowany, że nigdy nie przeżywał tego co teraz... i co? Rozwalił mi cały mój świat... tyle lat go kochałam a teraz, kiedy już się pogodziłam z tym, że nigdy nie będziemy razem to on mi z takimi tekstami wyjeżdża... Gadaliśmy wczoraj długo. Mówił, że nic na to nie poradzi, że tak jest, że tak czuje... powiedział też, że skoro poznałam kogoś to on zniknie. I mówił do mnie tak, jak kiedyś i był taki... inny niż zawsze... i nawet po głowie mnie pogłaskał, co do niego absolutnie nie pasuje... Masakra... czy zawsze musi być pod górkę? |
|
Komentarzy:
3
|
|
2008.02.06 20:53
|
Chcąc, nie chcąc zakończyłam sezon imprezowy. Wczorajsze ostatki niesamowicie udane. W doborowym towarzystwie z resztą :) Teraz już najwyższa pora zabrać się do pracy.
Zamykam pewne sprawy w moim życiu. Pojawiły się pewne priorytety, na których muszę się skupić. Nic nie piszę na razie, żeby nie zapeszać.
Dziś krótko, bo jestem wykończona po tej imprezce wczorajszej, ale odezwę się niebawem :) |
|
Komentarzy:
1
|
|
| << | Maj 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
| Asiq postanawia ujawnić część swego oblicza :-) |
|
| asiq |
28
|
|
| Taka sobie zwykła dziewczyna. Lubię śpiew, taniec i ludzi pod każdą postacią :-) |
| Zobacz mój profil |
|
KSIĘGA GOŚCI po to bym wiedziała, iż istnieją osóbki, które czytają to, co piszę, dlatego będzie mi niezmiernie miło jeśli także i Ty wpiszesz się do niej :-)
| Statystyki |
Odwiedziny:
55206
|
Komentarze:
4085
|
|
Wpisy do Księgi Gości:
18839
|
|
|